wtorek, 24 lipca 2012

Przejście przez próg

 To nie imaginacja, widziałem gesty dziwnie niepewne. Chcę się śmiać, ześwirowałem. Ześwirowałem - to cudowne!

K. Opuścił to brudne miasto na rzecz realizacji swych planów. Żałuję że akurat tam, daleko od rodziny i przyjaciół, tam gdzie pokonanie w walce takiego bydlęcia jak on, to pestka. Już nie będzie największym i najsilniejszym starszym bratem, ani umiłowanym pierworodnym.
Pierwszy raz boję się o człowieka, zabawne jak uplastyczniliśmy się, przez ostatnie miesiące.
Ambiwalencjo, czy pamiętasz nasze poznanie? Przełom miesięcy ukoronowany mieniącym się śniegiem i krzykiem napaleńców. Zachwyt ale i nuta rywalizacji gotowała się w naszych trzech duszyczkach dzięki Kaśce. Jestem jej wdzięczny za to, chociaż sam już nie wiem jak ją ratować przed zniewoleniem. W tamtych czasach nie byłem taki jaki jestem teraz. Nie umiałem się przywiązać do ludzi, nie czułem dotyku. Zatracając się w niemocy, żyłem w swoim małym świecie otwieranym jedynie przez okno monitora a każdy człowiek był mi odrażającym tworem.

Udało mi się dostać do kolejnej cegielni. 13 w moim życiu, a jeśli dobrze pójdzie, zadomowię się tam na 27 miesięcy. No tak... to tylko zbieg okoliczności że placówka oświatowa zwie się cegielnią, to tylko głupi przypadek.
A teraz wszystko inaczej pachnie, inaczej smakuje.
Drażni mnie to, co dziś się wydarzyło i wydarzy. Nadchodzi porażenie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz