czwartek, 17 września 2015

Udało mi się ślizgnąć, chociaż powątpiewam w legalne wypełnienie kodeksu, zawisnę pomiędzy jednym domem a drugim.
Mitrężę każdą z szans

Zakończałeś mój miły to po stokroć w swoich małych etiudach wcześniej, niźli zorientowałam się o roli jaką odrywam w Twojej sztuce, a jednak byłeś pełen zdziwienia i smutku, gdy przez śmiech próbowałam zerwać naszą przędzę. 
Owa wiedza jest cierpka, wyżera dziury w i tak porozdzieranym, zwiewnym materiale ufnej radości, lecz uwolnienie się od niej wróży jeszcze więcej wyflaczenia się.
Lecz to mnie przypada miejsce, do którego miarowo Cię wrzucam.