Wczoraj wiele działo się w moich myślach,. Już nie wiem czy to, co śnię było, czy dopiero się stanie. Och, ile oddałbym za wspomnienia, które tracę z każdym oddechem... Czuję że wielka część mnie ucieka, zaszywając się w głębokich, złotych falach własnych wątpliwości.
Dziś upadałem, patrząc w toń oczu niemocy. Wezwała mnie do siebie by ostatni raz zakosztować mej duszy. I odeszła.
Zostałem sam a każda minuta przeradzała się w wieczność doznań.
Dziwnie jest czuć. Nie znany był dotyk, chłód i ludzkie ciepło. Zbyt wiele impulsów z każdej strony, już nie słyszę, już nie widzę. nie smakuję ani nie węszę.
środa, 23 listopada 2011
niedziela, 6 listopada 2011
Próba
Jedenaście miesięcy było najbogatszym i najważniejszym etapem. Odrodzenie? Próba otworzenia się na świat, dzika pogoń za kimś kto wart jest mało a wartość swoją zbyt wysoko ocenia, poznanie rywalek i odnalezienie w nich sojuszniczek, kogoś stracono i kogoś zyskano, pełno nieprzyjemnych sytuacji przeplatanych promieniami radości. Jednak chęć o zapomnieniu tego okresu okazała się zbyt silna więc wszelakimi sposobami usiłowano zapomnieć. Wspominanie własnych porażek i błędów jest uciążliwe, człowiek nie lubi rzeczy przytłaczających, przecież o wiele lepiej być chwalonym niż karconym przez własne myśli. Jedenaście miesięcy znikło i było by lepiej aby wracały.
A pretensje zawsze będą, takim jesteśmy ludem.
Unicestwiłem wszystko. Każdy zapisany skrawek papieru zginął w ogniu, czerwone języki pożarły granatową okładkę.
Popiół wspomnień zmieszany ze smołą zrosił tych, których tak nienawidzę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)