Moi przyjaciele, pozwólcie że swoje życie poukładam sam ze sobą.
Sam rozgrzeszę się z lenistwa, sam otulę zmarnowane miesiące współczuciem, sam ukrzyżuję to, co zawisnąć powinno, oraz sam wybiorę istotę, z którą splotę ciało i duszę, jednak jeszcze to nie ten czas.
Nie myliłem się, a jednak wiedzę tę oddalałem od siebie i Wszystko jest zupełnie takie, jak zgoła być nie miało. Tarczą dla rozpustności...
Nikt o nic nie pytał, nie zatrzymał.
Reflektory zgasły. Żałuję, bo ta historia pięknie się tkała. Tęsknie. Za mocno, i zbyt boleśnie.
Wyjeżdżam gdzie moje korzenie snuć tchnienie koronami topól.
Zielonym lasu oddycham cieniem.