wtorek, 29 października 2013

Urojenia Ksobne


Pustelnia.
I tylko dudniący, ciepły dźwięk budzi mi iskry w źrenicy. Chciałbym otulić, chciałbym szepnąć iż wszystko się potoczy, a kreatywność nie spierzchnie od przymusu.
Nie mogę. Zwyczajnie nie potrafię. Na własne życzenie wyzbywam się motywacji prowadząc gierki na cieniutkiej taśmie. Oszukuję wszystko - wierzę w fałsz by stał się prawdą i już sam nie wiem nic. Mówię jedno - to brzmi dobrze, mimo że przeczy przekonaniom milczę gdy cierń w płucach. Pokierowałem strumień prac nad sobą w inną stronę i znów jestem kimś innym. Owocuje to w wieczne użalanie się nad sobą będące usprawiedliwianiem lenistwa prowadzącego do zaniedbania i nic nie zmienia, wypełnia tylko pustkę czasu. Nienawidzę zwierząt tak jak i nienawidzę siebie za to kim się stałem.
Chcę tańczyć, chcę znów wznieść się w powietrze, chce śpiewać, chcę dla Ciebie szczęścia i osiągniesz je sam idąc wybraną ścieżką.


A śpiewam jedynie czernią...

poniedziałek, 7 października 2013

Profondo.

Stało się.

Należy powstać, czasu jest tak mało.
I chociażbym chciał, nie powiem. Przytaknę, poczekam, zniosę ból, zagram głupca.
Ale nie powiem.
Zgniję. Już zgniłem. Żyję wspomnieniem srebrnego miecza przecinającego zawiasy.
Rok 2010.
Nie opuszczę bezpieczeństwa, utonę w wirze barw.
Jeszcze bardziej boje się przestrzeni. Jeszcze częściej gram kogoś zupełnie innego niż On, Ona. Ani skrawka mnie tu nie ma. Jedynie ciało i zgrzyt uśmiechu.

Kotłownia.