Dworzec, jak ja lubię to miejsce. Kątem oka dostrzegam wytykający ruch pomarszczonej ręki dzierżącej laskę. Mimo słuchawek, do mych uszu uderza starczy bełkot, od dłuższego czasu krytykujący cały świat. Teraz przyszła kolej na młode pokolenia . Uśmiecham się ironicznie do oburzonej kobiety, salutuję i oddalam się w stronę pierwszego stanowiska. Wyjątkowo ciepła grudniowa wieczorowa pora jak na powrót do ojczyzny. Słyszę warkot cieszyńskiego autobusu, skupioną wcześniej uwagę na uwierającym glanie, przenoszę na niezrozumiały potok słów wydobywający się nawet nie wiem skąd. Ach tak, godzina 17:18, pół godziny spóźnienia. I oto Ona - ściskająca jakiegoś niebieskookiego bachora, z którym miałam już kontakt tego roku, ukryta w obszernym kapturze płaszcza, nie poznająca mej osoby.
Mamuśka come back.
Pewna duchowa potrzeba. Pełno psychicznych oraz cielesnych defektów, i debet w istnieniu a to co zawarte w tym zdaniu najbardziej mnie boli. Z uprzedzeniem odpowiadam na lawinę myśli: Tak, jestem bezduszną egoistką zważającą na tylko i wyłącznie swoje potrzeby. Teraz będę egoistką, a Ty, jesteś ostatnim, którego ratuję.
Och, jak ten czas szybko leci.
A z sufitu kapie krew, pachnie różami. Nienawidzę róż.
Czas pokuty.
20 dni zaciskam pięść. Walki z świadomością. Opanuj trans w który wpadasz. Tylko jedno muśnięcie skrzydeł - będziesz wolny. NIE! - Krzyczę w ciemność zabijając fragmenty dwubiegunowości.
A jednak chcę ponownie poczuć to miłe zetknięcie duszy z duszą, chcę zobaczyć muzyczny szał w oczach. Nigdy więcej wzajemnej szorstkości.
20 dni zaciskam pięść. Walki z świadomością. Opanuj trans w który wpadasz. Tylko jedno muśnięcie skrzydeł - będziesz wolny. NIE! - Krzyczę w ciemność zabijając fragmenty dwubiegunowości.
A jednak chcę ponownie poczuć to miłe zetknięcie duszy z duszą, chcę zobaczyć muzyczny szał w oczach. Nigdy więcej wzajemnej szorstkości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz